Przyznam się bez bicia, że jestem już chyba odrobinkę za stara na pisanie referatów zaliczeniowych w takim tempie... No bo niby zdążyłam w terminie, ale wszystko takie na pół gwizdka, kubki po herbacie nie pozmywane, a ja wyglądam jak pierwszy lepszy żul spod budki. Tylko włosy mam ładne, ale na rysunku nie widać.
(A jeśli kogoś ciekawi mentalny progres pisania tudzież niepisania wspomnianego referatu, przewodnik z gifami macie tutaj.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz