piątek, 12 grudnia 2014

Chów ekologiczny

Niby nic dzisiaj takiego wielkiego i ważnego nie robiłam (bo z przyczyn różnych zerówka z tłumaczeń audiowizualnych została odwołana), ale i tak dzień mnie trochę zmęczył. Dlatego dziś tylko szybki dudelek z wtorkowych zajęć: kurczak z chowu bardzo ekologicznego ;).

Wbrew pozorom nie o tym były te zajęcia.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Uwaga cukier

Dzisiejszy post sponsorowany moimi (haha! a jakże!) deadline'ami. Następny będzie już znośny, normalny i podręcznikowy. Obiecywam. Jak Pinokio.



Z dedykacją dla wszystkich par, które wywołują odruchy wymiotne wśród ludzi czekających na przystankach autobusowych i tram-w-hajowych.

piątek, 5 grudnia 2014

Profesjonalne wodolejstwo

Przechodzimy od nostalgii z powrotem do prozy życia... Dzisiejszy dudel inspirowany jakże elokwentnym komentarzem do tłumaczenia, który jak zwykle pisałam na ostatnią chwilę i z maksymalną ilością ozdobników. Aż dziwne, że przy takim poziomie wodolejstwa nie zmieniłam jeszcze znaku zodiaku na Wodnika ;).

(A swoją drogą, takie komentarze są kompletnie niedorzeczne, zwłaszcza jeśli wszystko tłumaczysz z marszu, a wykładowca jest gatunkiem człowieka, który uwielbia słuchać własnego głosu i sam siebie uważa za największy autorytet... Ach, uniwersytety.)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Wojny gwiezdne

Chciałam dzisiaj zrobić coś w temacie najnowszego trailera, bo pozostawić X-wingi (och! ach! klasyczna mechanika!) i Darth von Jungingenna bez komentarza to aż grzech, ale...

...wtedy przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo kocham Gwiezdne Wojny. 

Bo, wiecie, są różni ojcowie. Fajni, mniej fajni i bardziej fajni. No i jest też mój ojciec. Najlepszy typ ojca. Ojciec, który zabierał mnie na wszystkie nocne premiery Gwiezdnych Wojen (a przy okazji starej trylogii, to nawet czytał mi napisy w kinie, bo miałam 9 lat i nie nadążałam), Władcy Pierścieni i innych takich. Ojciec, który składał ze mną zamki z Lego i pokazywał jak lutować kabelki. Ojciec, który chodził ze mną na koncerty, wył razem z tłumem wszystkie kawałki Erica Claptona i następnego dnia udawał, że ma anginę. Ojciec, z którym potrafimy do porzygu oglądać nową trylogię Batmana, z którym zarzucamy się filmikami z yt i godzinami dyskutujemy o programach kosmicznych...



I mogłabym tak, oczywiście, wymieniać w nieskończoność :)

piątek, 28 listopada 2014

520

Dawno już nie przerabiałam sprzętów osobistych na postaci, dlatego dla odświeżenia warsztatu dzisiaj moja komórka, Lumia 520, znana również jako Mean Machine. Wirtualny Snickers temu, kto skojarzy, skąd ta nazwa.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Kartonowe trolle

Bo 'Pudłaki' brzmią po prostu głupio.


Dzisiejszy update zainspirowany filmem 'Boxtrolls', na który wybrałyśmy się z przyjaciółką z okazji moich (werble! fanfary! człowiek rzucający konfetti) urodzin. Dobrze, że zniżka doktorancka obowiązuje do 30. (a w porywach i do 35.) roku życia.

piątek, 21 listopada 2014

Kot Reakcji

Dziś coś odgrzebanego ze szkicowniczka, bo po trzech nocach spędzonych na pilnowaniu bardzo hałaśliwej kotki w rui i kocura, który nie chce, ale chce, ale właściwie sam już nie wie, człowiekowi może się zwyczajnie nie chcieć.

Kot Reakcji, właściwie uniwersalny, choć domyślnie objawiający swoje zaskoczenie/niedowierzanie w związku z dowolną zaistniałą sytuacją. Nie pytaj, czemu kot ma zęby. Ma. I tyle.